niedziela, 27 lutego 2011

Tytułem wstępu..

...późna wieczorowa pora...za oknem mrok...a wokół błoga cisza..to moja ulubiona przestrzeń...
...poza czasem...poza zmartwieniami codzienności..poza tempem i pośpiechem...

... czas natężonej twórczej pracy albo refleksji...
...dziś prace wykonałam znacznie wcześniej...czas więc na odrobinę "myślozbrodni"...
...najwyższa pora się przedstawić..prawda...?...hm...
...człowiek...
...kobieta...świadoma..coraz bardziej...jak to kiedyś ujął pewien mężczyzna...najgroźniejszy przeciwnik..:*
...ktoś kto chciał i naiwnie myślał że żyje naprawdę...i może kontrolować swoje życie..a o jego  prawdziwym istnieniu zdał sobie sprawę w momencie kiedy zaczęło się spod kontroli wymykać ...
..podsumowanie dotychczasowego życia..hm..dobre doświadczenia niczego mnie w życiu nie nauczyły..
a trudne nakierowały na nową drogę którą aktualnie idę..czy jest właściwa.. tak- bo moja...czy korzystna- to się okaże...
...motto życiowe:  ..."to też minie"..."nie zapominać ostrzyć siekiery".. ("Pozwól, ze ci opowiem" Jorge Bucay)..
..od kiedy tylko pamiętam..artystyczna dusza...mniej lub bardziej odkryta...mniej lub bardziej schowana...
...trochę nieśmiała wewnętrznie...towarzyska z zewnątrz...
...silna...siłą wypracowaną..a nie wrodzoną..
...ostatnimi czasy odkrywca i pogromca umysłowych schematów..własnych...walczący z własnym przeświadczeniem o blokadzie własnej wyobraźni..szukający sposobu by ją odblokować..
..nie lubię przyjmować rad i uwag..choć staram się to ukrywać i grzecznie dziękować..
... w jednym ciele: Meduza, Steno i Euriale...
..motyle..projekty..sukienki...to moja droga wychodzenia z piekła..dzięki któremu wiem jak bardzo może boleć dusza...
..ZNAM ciężar straceńczej walki z niemożliwym...z niewidocznym...z lękiem...całym światem...samą sobą..
..ale też smak rozkoszy..ciała...umysłu..i duszy...
..ide przed siebie wiedząc że moze zdarzyc się wszystko... staram się iść..
..rzeczy "ważne" dla świata niestety często odkładam na później...
...rzeczy "moje"...no cóż...zatracam się w nich bez pamięci...:)
..nie istnieją dla mnie dwa słowa "musisz"....i...."powinnaś"...
...prym wiodą..."blisko siebie"...
...ostatnie postanowienie..:) "być na bieżąco ze światem i aktywnie żyć min. do 70...:)..a propos..ostatnie "wspólne" odkrycie...chyba nigdy się nie zestarzeje...O. K-P...
...tyle...

...witam..

     Ja   

2 komentarze:

  1. Aztecki turkus chyba szepnął mi wprost do ucha, abym tutaj zajrzała. Pięknie siebie opisałaś. Chociaż muszę przyznać, że jestem tym opisem niezwykle poruszona. Życzę Ci z całego serca żebyś czuła się szczęśliwa i spełniona w tym co robisz. I powtórzę się kolejny raz :P jesteś wspaniała! Trzymam za Ciebie kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Izaa...dziękuje.
    Choć w opisie odrobinę goryczy..
    zapewniam..ostatnimi czasy więcej we mnie szczęścia.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

wystarczy wysłać jeden komentarz, po moderacji ukaże się pod postem, dziękuję.